Wysłaliśmy Tołhajów na XXVII Ogólnopolski Zimowy Spływ Kajakowy „Kapustniki”. A jak było?
Wrócili cali… i to już można uznać za wielki sukces. Oto, jak podsumowali imprezę.
Piątkowa integracja rozkręciła się tak bardzo, że trudno było stwierdzić, gdzie kończy się dzień, a zaczyna noc. Jedno jest pewne, Kapustniki mają swoją własną strefę czasową.
W sobotę rzeka Mątawa na odcinku Rozgaty-Mniszek przyjęła nas jak starych znajomych: zwałki, zakręty, trochę gimnastyki i dużo satysfakcji. Każdy miłośnik zwałkowych klimatów kiwał głową z uznaniem, a współpraca na wodzie działała jak szwajcarski zegarek.
Po etapie był czas na biesiadę przy ognisku, atrakcje i konkurencje sportowe na sali gimnastycznej. Nasi Tołhaje jedną wygrali, bo przecież nie pojechali tam tylko siedzieć na ławce.
Niedziela przyniosła kolejny odcinek rzeki Mątawy: Mniszek-Święte. Idealny, żeby przemyśleć swoje życiowe refleksje, na przykład: „czemu częściej nie jeżdżę na takie spływy?”. Po dopłynięciu rozdanie nagród i oficjalne zakończenie.
Kapustniki w wykonaniu Klubu Turystów Wodnych „Celuloza” Świecie to niesamowita przygoda! Było świetnie! Wyczerpująco ale satysfakcjonująco, czyli tak jak lubimy najbardziej!



















Dziękujemy organizatorom!
Zdecydowanie wrócimy ale już w większym gronie!
Red. Łatkinson







Zostaw wiadomość...