W czasie Świąt Wielkanocnych, wykorzystując świetną pogodę, Tołhaje ruszyli na wiosenne pływania. Nie żeby w domu posiedzieć. Na wodę trzeba. No i skutkiem tego redakcja została zasypana informacjami i zdjęciami. Zebrałem to zatem do kupy i przedstawiam poniżej.

Wiercica

Trzyosobowa tołhajowa „delegacja” wybrała się w sobotę, 19 kwietnia na spływ organizowany przez Jura Kajaki, na mało znany w środowisku kajakowym, prawostronny dopływ Warty – Wiercicę.

Pokonali 25 km odcinek od miejscowości Sygontka do Garnka, gdzie Jura Kajaki ma swoja przystań. Na tak długim odcinku uczestnicy zobaczyli różnorodne twarze Wiercicy. Pogoda dopisała. A zdjęcia mówią, że było zwałkowo.

Raba

W śmigus-dyngus odbyło się ”II Wielkamocne pływanie z Marcinem rzeką Rabą”.

Mocna tołhajowa ekipa pod komandorstwem naszego kolegi Marcina Polcyna spłynęła 27 km rzeką Rabą, odcinek Dobczyce – Chełm. Ta średniej wielkości górska rzeka malowniczo meandruje pomiędzy wzgórzami. Brzegi porastają drzewa i kępy wikliny. Dno jest przeważnie kamieniste, a miejscami żwirowate, więc woda jest niczym nie zmącona, prawie krystaliczna. Szybki prąd wymywa pod brzegami głębokie do 1,5 m rynny, a piaszczyste skarpy tworzą wyjątkowy klimat Raby. Do tego co rusz łaty z białych kamieni dodają rzece jeszcze większego uroku. Koryto raz szerokie na kilka metrów, raz wąskie z bystrzami i ostrymi zakrętami. Raba zafundowała nam różnoraki poziom skupienia od lajtowego relaksu po czujność, aby kabin nie było za dużo.

To był przemiły świąteczny, lany poniedziałek. Wspaniałe towarzystwo, kolorowe kajaki, piękna rzeka i cudowna pogoda. Nic więcej kajakarzom do szczęścia jest nie potrzebne.

Ropa

Łukasz Gazdecki z kolei nadaje z Ropy:  
„W lany poniedziałek wodujemy się około godziny 14 w miejscowości Biecz, która leży nad rzeką Ropa. Stan wody niski, sporo kamieni w nurcie i częste łachy żwirowe. Jak na lany poniedziałek przystało, nie pozostajemy na sucho. Jedno bystrze, jeden głaz i kanadyjka pełna wody. A to dopiero początek spływu do Mielca. Płyniemy do Skołyszyna, gdzie zostajemy na noc i rozstawiamy biwak.”

Biecz, to miejscowość znana z tego, że kiedyś tam była szkoła katów, ale to chyba bez związku.

Wda

Wojtka i Wiolę wywiało na Wdę. Fajnie, co? Wszystko w zdaniu na „W”. Oni też oczywiście mieli fajnie. Płynęli z Błędna do Tlenia. Jak widać pogoda im dopisała, bo że szlak piękny, to wie każdy, kto tam był.

Jezioro Czorsztyńskie

Tołhaj Vincent pływał razem z Turtrek po spokojnych wodach Jeziora Czorsztyńskiego. Podziwiał przepiękne widoki Pienin oraz ruiny Zamku w Czorsztynie i Zamek Niedzicki.

red. Marian Kuś, Ewa Ościłowicz